Supermenki. Bez tych wokalistek nasze lata 90. byłyby niepełne

Maja Piskadło i Justyna Bryczkowska

Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta

"Gdybym mogła być mężczyzną jeden dzień, pewnie byłabym supermenem - tyle o kobietach wiem, jestem jedną z nich." - zapewniała Kayah w 1997 roku. Jako kobiety niezmiennie się z nią zgadzamy, a dodatkowe sto procent racji dorzucimy Kayah w kontekście polskiej sceny muzycznej drugiej połowy lat 90. Naszą estradą zawładnęła wtedy cała armia supermenek - to one kołysały nas w tańcu, śpiewały o miłości niczym Stevie Wonder sprzed lat (i nie tylko), a przede wszystkim były odważne, wyraziste i doskonale wiedziały, jak się robi ponadczasowe przeboje.

Powiedzieć, że muzyka rozrywkowa w Polsce w latach 90. przeżywała złoty okres, to nic nie powiedzieć. Powstało wtedy mnóstwo piosenek, które pokolenia słuchaczy nucą do dziś. Co ważne, był to moment, kiedy najlepsze hity śpiewały wyraziste kobiety. Jedne ostre i zadziorne, inne zmysłowe i (pozornie) delikatne, jeszcze inne - roztańczone i romantyczne. Jeżeli mocno tęsknicie do tamtych czasów, zdradzimy wam, że twórcy serialu "Rojst’97" zadbali o to, by ścieżkę dźwiękową wypełnić tylko polską muzyką z lat 90. I słusznie, bo jest z czego wybierać.

Supermenki noszą w sobie światło

Świat pod koniec lat 90. szalał na punkcie księżniczek popu pokroju Britney Spears czy Christiny Aguilery - tymczasem my od dawna mieliśmy swoją gwiazdę, która muzycznie łączyła pokolenia za pomocą chwytliwych i zapadających w pamięć przebojów, i to niemałego formatu. Natalia Kukulska miała tak naprawdę dwa debiuty - najpierw, jako 10-latka, wydała płytę “Natalia”, z której pochodzi m.in. znany doskonale dzieciakom “Puszek-okruszek”. Dekadę później, w 1996 roku, przyszła pora na pełnoprawny debiut dorosłej wokalistki. Album “Światło”, wypuszczony nakładem wytwórni Universal Music Polska”, szybko przyniósł Kukulskiej status gwiazdy. Z płyty, na której pop spotyka się chwilami z R&B czy soulem, pochodzą takie przeboje jak “Dłoń”, “Piosenka światłoczuła” i “Daleki brzeg”, świetnie podkreślające niebywałą muzyczną wrażliwość ówczesnej 20-latki.

Dwukrotnie debiutowała również Kayah. Jej pierwszy krążek ukazał się w 1988 roku, jednak odnalezienie go w archiwach to nie lada wyzwanie. Za swój rzeczywisty debiut artystka uznaje w pełni autorską płytę “Kamień” z 1995 roku. Znalazł się na niej m.in. utwór “Fleciki”, który doczekał się wręcz hollywoodzkiego (jak na tamte czasy) teledysku i pomógł płycie w sprzedaniu się w kilkudziesięciu tysiącach egzemplarzy. Kayah na najwyższym poziomie łączyła pop z jazzem, soulem i R&B i z powodzeniem kontynuowała mieszanie gatunków.

Kayah Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

W roku 1997 podarowała światu album “Zebra”, na którym do przebojowego koktajlu gatunkowego dorzuciła trochę disco i funku. W efekcie do teraz znamy na pamięć teksty hitów takich jak wspomniana już “Supermenka” czy “Na językach”. Wreszcie, na samą końcówkę dekady, Kayah obrała zupełnie nowy kierunek i wypuściła jedną z najważniejszych płyt tamtego okresu. Kombinacja bałkańskiego folku z popem w duecie z Goranem Bregoviciem doprowadziła do wrzenia nie tylko polskie, lecz także zagraniczne listy sprzedaży - krążek zdobył wielką popularność m.in. we Włoszech oraz Francji.

Kiedy mowa o międzynarodowej karierze, obowiązkowe wspomnienie należy się Edycie Górniak, która w 1994 roku była o włos od zwycięstwa w Konkursie Piosenki Eurowizji. Już pierwszą płytę, “Dotyk”, artystka nagrywała w Londynie i Warszawie, jednak kolejne krążki - “Edyta Górniak” i “Perła” - stały się międzynarodowymi przedsięwzięciami. Album “Edyta Górniak”, wyprodukowany przez Christophera Neila, ukazał się w Japonii pod tytułem “Kiss Me, Feel Me”. Autorami piosenek, które się tam znalazły, są m.in. Siedah Garrett, Dave Koz i Elliot Kennedy, którzy tworzyli między innymi z Michaelem Jacksonem, Bryanem Adamsem i Mary J. Blige. Górniak wylansowała utwory “When You Come Back To Me” oraz “One & One” (zremiksowany później przez Roberta Milesa), zaśpiewała z José Carrerasem, wydała płytę koncertową i rozpoczęła współpracę z brytyjskim teamem producenckim Absolute, odpowiedzialnym za powstanie wielu utworów Spice Girls. Działo się!

Można powiedzieć, że w latach 90. imię Edyta było znakiem jakości. Z jednej strony zasłuchiwaliśmy się w przebojach Edyty Górniak, a z drugiej pokochaliśmy Edytę Bartosiewicz - dziewczynę z gitarą, która miała sporo do powiedzenia. Po tym, jak w latach 80. próbowała działać z zespołem Staff, w latach 90. postawiła na siebie i wyszła na tym rewelacyjnie. To nie tylko wokalistka i gitarzystka, lecz także bardzo utalentowana autorka tekstów, aranżerka i producentka. Pierwszą solową płytę wydała jeszcze w 1992 roku, a następne albumy tylko utwierdzały miłośników muzyki w przekonaniu, że chcą słuchać właśnie jej. Kiedy z głośników płynęły śpiewane przez Edytę wersy “Ostatniego” - “...zatańcz ze mną jeszcze raz” i “gdy ciebie zabraknie i ziemia rozstąpi się”, trudno było powstrzymać się od nucenia - choćby pod nosem.

To właśnie utwór „Ostatni” stał się przewodnim motywem muzycznym serialu „Rojst’97”. W nowej, zaskakującej wersji wykonali go Brodka i Tymek - duet, który dodał wzruszającej balladzie nieco mroku i idealnie dopasował ją do serialowego klimatu rodem z lat 90. Wciąż jest romantycznie, ale przede wszystkim niepokojąco, co tylko potęguje zimny elektroniczny instrumental, wyprodukowany przez Urbanskiego. Muzyczny eksperyment na rzecz pierwszej serii “Rojsta”, czyli “Wszystko, czego dziś chcę” w interpretacji Brodki i A_GIMA, okazał się strzałem w dziesiątkę. „Ostatni” w nowej aranżacji ma spore szanse ten sukces powtórzyć.

A skoro o sukcesach, cofnijmy się znowu do 1997 roku i wspomnijmy jeszcze, że nastąpiła wtedy prawdziwa kumulacja talentów Edyty Bartosiewicz. Ukazał się bowiem album “Dziecko”, na którym pojawiły się hity “Skłamałam” i “Jenny”. Dotarły one do pierwszego miejsca m.in. Listy Przebojów Programu Trzeciego, zaś zestawienie w programie “30 ton” okupowały tygodniami. Nic dziwnego, że krążek zdobył status platynowej płyty - a to, że piosenki Bartosiewicz do dziś rezonują ze słuchaczami, to już naprawdę żadna niespodzianka.

Edyta Górniak Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Wybić się na muzyczną niepodległość - jak kobieta

Lata 90. to także okres, kiedy triumfy święciły w Polsce zespoły popowe i rockowe. I tak jak O.N.A. podbijało “30 ton” dzięki zbuntowanej i kolorowowłosej Agnieszce Chylińskiej, tak zespół Hey słuchacze pokochali dzięki Kasi Nosowskiej. Ta kobieta dziś jest filarem polskiej muzyki, chodzącą instytucją, a już wtedy błyszczała dzięki naturalnemu urokowi, szczerości i diabelnie dobrym tekstom piosenek. “Teksański” to niby numer o braku tekstu, a jednak na koncertach i festiwalach w całej Polsce słuchacze zespołu nigdy nie mieli trudności z tym, żeby śpiewać nie tylko refren, lecz także całe zwrotki.

Mało kto ma chyba wątpliwości, że kiedy rozmawiamy o popie, szczególnie tym skręcającym chwilami w stronę rocka, najjaśniej błyszczy grupa Varius Manx. Ta formacja muzykę rozrywkową robiła z doskonałym muzycznym przygotowaniem oraz inteligentnymi, a wręcz nieco literackimi tekstami piosenek. Popularność przyniosły im takie przeboje jak niezapomniana “Piosenka księżycowa” czy “Zanim zrozumiesz” z Anitą Lipnicką na wokalu. Warto podkreślić, że Lipnicka na początku lat 90. wprowadziła na rynek nową jakość: młoda, pełna uroku piosenkarka z potężnym głosem wizerunkowo bardziej przypominała zbuntowaną Sinead O’Connor niż Annę Jantar. Jej charyzma i muzyczny styl były na tyle charakterystyczne, że kiedy dość szybko rozstała się z grupą, z sukcesem kontynuowała karierę solową. I to dzięki niej wiemy, że “wszystko się może zdarzyć, gdy głowa pełna marzeń”.

Przypadek Varius Manx jest też o tyle istotny, że pokazał nam, jak ważne są talent show - u nas zaczęło się od legendarnej “Szansy na sukces”. To właśnie tam zespół odnalazł Kasię Stankiewicz, którą zaprosił do współpracy po rozstaniu z Lipnicką. Dla obu stron był to sukces, bo właśnie z Kasią grupa wyśpiewała swoje największe hity - “Orła cień” i “Ruchome piaski”. Kasia Stankiewicz nie jest jedyną słynną “wychowanką” programu Wojciecha Manna - dość powiedzieć, że wielką karierę zaczynała tam także “Dziewczyna szamana”, czyli Justyna Steczkowska. Artystka po dziś dzień z rozmachem wykonuje na koncertach “Boskie Buenos” Maanamu, czyli numer, od którego wszystko się dla niej zaczęło.

Do bogatej listy kobiet, które poruszały muzyką nasze serca w latach 90., można zaliczyć jeszcze całe grono wokalistek - specjalistkę od nostalgicznych piosenek o miłości Kasię Kowalską, rozkochaną w muzyce świata Annę Marię Jopek, odrodzoną dzięki płycie “Na sen” Urszulę. Jedno jest pewne: bez nich polskie lata 90. byłyby wyjątkowo nudne. No i zrobiło się nostalgicznie. więc przypomnimy tylko że klimat tamtego niezapomnianego okresu widzowie będą mogli poczuć ponownie (albo, w przypadku młodszych widzów, po raz pierwszy) dzięki “Rojst’97”. Jest duże prawdopodobieństwo, że nie doczekamy wynalezienia wehikułu czasu, ale nowy serial, którego akcja osadzona jest w latach 90., do pewnego stopnia może nam go zastąpić - również dzięki muzyce, którą do dziś tak bardzo kochamy.

wróć do strony głównej